Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 grudnia 2013

KU PERFEKCJI

Syn: "Mamo, muszę Ci coś powiedzieć w sprawie tego soku. Z przykrością stwierdzam, że jest on niesłodki."
Trzeba się poprawić... ;)

niedziela, 7 lipca 2013

CÓRECZKO, WOLAŁABYM...


Wakacje – w tym roku, jak to stwierdziły moje latorośle: „Mama jest caaaaała dla nas!” Codzienne wyprawy na plac zabaw (jeden, ulubiony) sprawiają dzieciom mnóstwo frajdy, uwalniając w nich jakieś nieprawdopodobne pokłady energii; ja z kolei param się obserwacją innych mamuś, babć, opiekunek, dzieci ich zachowań (kolejność nieprzypadkowa). Ostatnio byłam mimowolnym słuchaczem takiego oto dialogu, w którym uczestniczyły dwie mamy bliźniąt, każda mamuśkowała dziewczynce i chłopcu:

Mama 3-latków: Oooo, cześć, długo Cię nie widziałam!

Mama 2-latków: Ano jakoś się nie składało…

Mama 3-latków: A jednak, chłopiec i dziewczynka?

Mama 2-latków: Tak.

Mama 3-latków: Ja bardzo chciałam chłopca, tylko chłopca.

Mama 2-latków: Wiesz, że ja też chciałam chłopca?

 
Czy ich matki też „chciały chłopców”, a tu ups, marzenie się nie spełniło i dostały dziewczynki? Czy same wielokrotnie słyszały, że już na starcie nie spełniły oczekiwań swoich rodziców? No biedactwa…

Zrobiło mi się żal tych dwóch małych dziewczynek (i tych starszych także), naprawdę.

czwartek, 26 maja 2011

PREZENTY Z OKAZJI DNIA MATKI

Ekipa w składzie Mąż, Synek i Córka - bukiet pięknych bordowych róż.

Synek: wirusowe zapalenie gardła; histeria w gabinecie lekarskim; stworzenie możliwości niesienia go na rękach przez ok. kilometr (14 kg śpiącego 2,5 latka); zmiana pieluchy w parku (!) - na spacery jeszcze nosimy; wieczorna akcja pt. "nie chcę pić niedobrego syropu", uśmiechy, wspólne czytanie książeczek o Franklinie i zabawa w koty-łaskoty.

Córka: pobudka o 5:20; wirusowe zapalenie gardła; problem dziąsłowy - na szczęście to jeszcze nie zapalenie jamy ustnej; super zachowanie podczas badania; spory, jak na Córę, apetyt; ogromne marudzenie w ciągu dnia; spokojny sen na spacerze; zabawa w wycieranie nosa mamie; uśmiechy pięcioząbkowe; wieczorna akcja z zasypianiem.

Taaaaak. Jeśli ten dzień miał mi pokazać, że jestem niezbędna, to ok, zakumałam temat. Jestem zmęczona i ryję nosem w klawiaturę. Macierzyństwo to jedna z najpiękniejszych przygód, jakie mi się dotychczas przydarzyły. Jednak szczerze mogę stwierdzić, że trudno czasami być matką...

wtorek, 12 kwietnia 2011

ZJAZD... ALE JEDNAK ŻYJĘ :)

Jak wytłumaczyć moją pięciotygodniową wirtualną nieobecność? Chyba tylko jedno słowo odda je w pełni: kurodomowanie (ko, ko, ko). Z powodu remontu Mąż często poza domem, przyjaciółki zapracowane, siostra także ma nawał roboty. Oczywiście, ofiarne kobiety, zaglądają do nas w miarę możliwości i nie odmawiają pomocy, choćby przy kąpieli dzieciarni.
Dopadł mnie znów tzw. „matczyny zjazd” vel „macierzyński zjazd”. Córa ząbkuje, za nami kolejny skok rozwojowy -> umiejętność stania, chodzenia przy meblach i kanapie, raczkowanie. Cieszę się, że dziecko rozwija się prawidłowo, ale przysparza mi to także stresu… Żyję w ciągłym napięciu, bo Mała już kilka razy zaliczyła głową bliskie spotkanie z podłogą oraz spadła z łóżka. Ale jak to mówią bardziej doświadczeni rodzice: „dziecka nie upilnujesz…” Synek z kolei miewa chwile uwsteczniania, np. łazi na czworaka krzycząc przy tym w niebogłosy, co sprawia, że trafia mnie po prostu szlag.
Na tapecie trening toaletowy prawie dwuipółlatka. To fachowy termin, określenie bardziej prozaiczne: nauka funkcjonowania bez pieluchy. Ile ja się naprosiłam, namawiałam z Synkiem, że „teraz będziesz wołał na kibelek” – groch o ścianę. W niedzielę Mąż po prostu zdjął mu pieluchę i jazda! No i voila: pełen sukces! Wczoraj także. Dziś zdarzyły się dwie małe awarie, ale nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Z tej okazji („mama i tata są z Ciebie Synku baaardzo dumni”) w domu pojawiła się nowa książeczka o Franklinie, a dziś zaliczyliśmy wizytę w cukierni. Nie powiem, przyjemnie posiedzieć w pełnym słońcu przy stoliku na powietrzu, nawet jeśli z dość dużego ciastka zje się malutki fragmencik, bo nagroda dla mistrza musi być J

poniedziałek, 29 listopada 2010

JEŻELI...

Jeżeli:
·         Jesteś w stanie zasnąć wszędzie, w każdej pozycji i zajmuje Ci to około 30 sekund;
·         Siedmiominutowy prysznic oraz umycie zębów i włosów to dla Ciebie luksus na miarę wizyty w SPA;
·         Twój dzień trwa 15 godzin lub dłużej, a z tego dla siebie nie możesz wykroić 30 minut;
·         Jedzenie w pozycji stojącej, w dodatku lewą ręką (gdy jesteś praworęczna) to norma;
·         Twój kalendarz wypełniają wpisy w stylu „szczepienie”, „wizyta w poradni D”, „dentysta-przegląd”, „kontrola u ortopedy”;
·         Pojęcia „prywatność”, „czas wolny”, „lenistwo”, „przyjemność” to dla Ciebie abstrakcja;
·         Twoje brwi zaczynają przypominać brwi Fridy Kahlo, ewentualnie Aleksandra Bardiniego;
·         Fakt, że masz na stopach dwie skarpetki, a każda z nich ma inny kolor nie robi Ci różnicy;
To znaczy, że:
·         Jesteś mamą dwójki maluchów.
·         Daj sobie pomóc!
·         Zrób coś dla siebie!
·         Weź koło i walnij się w czoło – epoka urobionych Matek-Polek minęła!!!

niedziela, 31 października 2010

31.10.2008


Urodziłam życie. Wyszło krzycząc z moich wnętrzności
i żąda ode mnie ofiary z mojego życia
jak bóstwo Azteków.
Pochylam się nad małą kukiełką,
patrzymy na siebie czworgiem oczu.

- Nie zwyciężysz mnie - mówię.
Nie będę jajkiem, które rozbijesz wybiegając na świat,
kładką, po której przejdziesz do własnego życia.
Będę się bronić.
Pochylam się nad małą kukiełką,
spostrzegam drobny ruch drobnego paluszka,
który jeszcze tak niedawno był we mnie,
w którym płynie pod cienką skórą moja własna krew.
I oto zalewa mnie wysoka jasna fala pokory.
Bezsilna, tonę.

Czy to samą siebie tak wielbię w owocu swego ciała,
czy oddaję się na ofiarę
ludożerczemu bóstwu instynktu?
Skądże wezmę siłę, by się oprzeć temu,
co tak bardzo słabe?

Potrzebna małej kukiełce jak powietrze,
daję się bez oporu połknąć miłości,
jak powietrze daję się połykać
jej drobnym, chciwym życia płucom.

Anna Świrszczyńska, Macierzyństwo



sobota, 4 września 2010

JESTEM MAMĄ...

Co jakiś czas wraca do mnie ta piosenka. Czytałam różne opinie na temat tego tekstu i muzyki, ale to nieistotne, bo dla mnie ważne jest przesłanie i prawda tu wyśpiewana :)

JESTEM MAMĄ – wyk. Natalia Niemen

Słowa Małgorzata Nawrocka, muzyka Jacek Wąsowski i Jerzy Runowski

Myślałam kiedyś: zdobędę świat,
co drzwi przede mną już otwiera.
To kwestia dni, no może lat
w papierach sukces i kariera.
Mówili: talent, mówili: wdzięk,
mówili: wejdź szeroką bramą.
Wśród ofert rozejrzałam się,
wybrałam: chcę być mamą.

Jestem mamą - to moją kariera,
jestem mamą - na zawsze od teraz.
Jestem mamą - to premia, to awans.
Jestem mamą!

Już zatwierdzony mój biznes plan,
wiem po co grać, co dzień się budzić.
Ambicje niesłychane mam:
wychować ludzi chcę na ludzi.
Do tego talent, do tego wdzięk,
do tego serce i ręce, i głowa.
Choć kroki czasem zmyli lęk,
powtarzam wciąż od nowa:

Jestem mamą!...

Jesteś mamą - to Twoja kariera.
Jesteś mamą - na zawsze od teraz.
Jesteś mamą - zrobiłaś to dla nas.
Jesteś mamą!


http://www.youtube.com/watch?v=GyNPqud3Mhc&feature=related