Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 września 2010
WCIĄŻ POCIĄGAJĄCO
Nadal jesteśmy pociągającą nosami rodzinką, jednak zdecydowanie już rzadziej. Inhalacje zrobiły swoje. Dzieci ucierpiały najmniej, w zasadzie Dzindzia kicha tylko rano. Z Synkiem nieco gorzej, ale za to przekonał się do Fridy. Oczywiście trzeba to było odpowiednio zaaranżować – czyli „robimy akcję idźcie glutki” itd. Czasami mam wrażenie, że dzieci wprost uwielbiają teatralizację zwykłego życia. Poza tym w kółko muszę opowiadać historyjkę o „masi” (czyt. Matizie cioci Kasi) lub bawić się w sprawdzanie biletu autobusowego… No i jeszcze wkładanie klocków do keksówki – robimy ciacho owocowe :) Synek ostatnio kompletnie niezainteresowany „sklepowymi” zabawkami. Całe szczęście, że mamy ich naprawdę niewiele.
wtorek, 7 września 2010
DR QUINN ZE SMOKY EYES I KLOSZARD
Wyglądam tragicznie… Mam smoky eyes bez makijażu, jestem blada i niewiele trzeba by ktoś pomylił mnie z kloszardem. Brrr – wszystko przez tę zimną końcówkę lata. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w umiarkowanej strefie klimatycznej, ale taka wilgoć? Wdziera się do domu i podstępnie dobiera się do moich kości. W rezultacie siedzę w: dwóch parach skarpet, koszulce i bluzie oraz długich spodniach. Dopadł mnie katar, mam gardło koloru szturmówki z pochodu pierwszomajowego, kości jak u reumatyka. W takich przypadkach zamieniam się w dr Quinn i próbuję ratować sytuację. Tak więc na pierwszy ogień woda solą do płukania gardła, witamina C, Isla oraz inhalacje zbawiennym Inhalolem. Dodatkowo herbata z sokiem malinowym. Nic więcej nie mogę… Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie zamienimy mieszkania w szpital domowy. Synek już biega z katarem, Dzindzia i Mąż na razie trzymają się dzielnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
