Jak wytłumaczyć moją pięciotygodniową wirtualną nieobecność? Chyba tylko jedno słowo odda je w pełni: kurodomowanie (ko, ko, ko). Z powodu remontu Mąż często poza domem, przyjaciółki zapracowane, siostra także ma nawał roboty. Oczywiście, ofiarne kobiety, zaglądają do nas w miarę możliwości i nie odmawiają pomocy, choćby przy kąpieli dzieciarni.
Dopadł mnie znów tzw. „matczyny zjazd” vel „macierzyński zjazd”. Córa ząbkuje, za nami kolejny skok rozwojowy -> umiejętność stania, chodzenia przy meblach i kanapie, raczkowanie. Cieszę się, że dziecko rozwija się prawidłowo, ale przysparza mi to także stresu… Żyję w ciągłym napięciu, bo Mała już kilka razy zaliczyła głową bliskie spotkanie z podłogą oraz spadła z łóżka. Ale jak to mówią bardziej doświadczeni rodzice: „dziecka nie upilnujesz…” Synek z kolei miewa chwile uwsteczniania, np. łazi na czworaka krzycząc przy tym w niebogłosy, co sprawia, że trafia mnie po prostu szlag.
Na tapecie trening toaletowy prawie dwuipółlatka. To fachowy termin, określenie bardziej prozaiczne: nauka funkcjonowania bez pieluchy. Ile ja się naprosiłam, namawiałam z Synkiem, że „teraz będziesz wołał na kibelek” – groch o ścianę. W niedzielę Mąż po prostu zdjął mu pieluchę i jazda! No i voila: pełen sukces! Wczoraj także. Dziś zdarzyły się dwie małe awarie, ale nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Z tej okazji („mama i tata są z Ciebie Synku baaardzo dumni”) w domu pojawiła się nowa książeczka o Franklinie, a dziś zaliczyliśmy wizytę w cukierni. Nie powiem, przyjemnie posiedzieć w pełnym słońcu przy stoliku na powietrzu, nawet jeśli z dość dużego ciastka zje się malutki fragmencik, bo nagroda dla mistrza musi być J
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 kwietnia 2011
poniedziałek, 6 grudnia 2010
ŚWIĘTY PRZYNOSZĄCY PREZENTY
Wraz z rozpoczętym Adwentem wkraczamy w czas około świąteczny, a tym samym stajemy przed różnymi dylematami wychowawczymi. I tak, na początek data 6 grudnia. Powiedzieliśmy Synkowi o świętym Mikołaju – tak, o świętym, który nie ma nic wspólnego z wyrośniętym czerwonym krasnalem pojawiającym się tu i ówdzie. Narysujemy także list do świętego Mikołaja – w tym roku Synek poprosił o kredki i ciastolinę – mamy mało wymagające dziecko J Chyba jako pomocnicy świętego nie sprawdziliśmy się, bo w szafie leżą klocki Duplo. No nic, na Boże Narodzenie będzie w sam raz J
Pamiętam, jak w ubiegłym roku nie mogłam doczekać się różnego typu sklejanek, wycinanek, lepienia, malowania i rysowania… W piątek od rana pracowicie wycinałam szablon do sklejenia postaci świętego Mikołaja. Formę figurki pobrałam ze strony www.kuradomowa.com. (http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/swiety_mikolaj_biskup_figurka_z_papieru.shtml) Udało się, choć w tego typu pracach nie jestem zbyt biegła J Wprowadziliśmy z Synkiem niewielkie innowacje: dorysowane prezenty w worku, czerwone policzki i usta, żółty krzyż na mitrze i płaszczu, pokolorowane buty i pastorał. W przyszłym roku poszalejemy ze złotymi ozdobami świętego – a co, należy mu się J
Subskrybuj:
Posty (Atom)