Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 października 2010

LOTEM BŁYSKAWICY LUB...

… z prędkością światła. Tak rozwija się ostatnio Synek. Nie piszę tego jako pękająca z dumy mamuśka (Boże, uchowaj przed porównaniem do Niobe), ale kobieta zaskoczona faktem, że dzieci „działają” w ten sposób. Codziennie 2-3 nowe słowa, jakaś umiejętność, zabawa.Gdybym w podobnym tempie przyswajała leksykę i konstrukcje wybranego języka obcego, już dawno byłabym poliglotką. I jeszcze ta niepożyta energia! Natychmiastowa regeneracja sił, nawet podczas choroby. Skąd i dlaczego? Czy nadążę za własnym dzieckiem?

środa, 22 września 2010

DUNDU JABUDU

Aktualnie przeżywamy zwiększoną aktywność Synka w dziedzinie mówienia. Bez problemu powtarza raz usłyszane słowa i wszystko chłonie jak gąbka. Jak większość dzieci w jego wieku, ma także niesamowitą pamięć: kiedy coś już zostało nazwane, nawet niestety niezgodnie z prawdą, to tak się przyjęło i tak należy mówić. Przykład? Warzywo ze zbiorów Synka - mama omyłkowo stwierdziła, że to seler (zawsze miała problem z odróżnieniem pora od selera) – a to ewidentnie jest czosnek (nawet nie por!), to i tak w Synkowej nomenklaturze funkcjonuje jako seler, a konkretniej – „a ti ti” – konia z rzędem temu, kto zgadnie dlaczego właśnie tak :)
Ulubione słówka mamy: ombo, dundu, mano, gusia, je-je, pjomba, gą-gą, sibąda (sibonda), siupota. 
Kto chce, może rozszyfrowywać :) Powodzenia!
PS A ja nienormalna przeżywałam, że Synek zacznie mówić bardzo późno. Ech, te matczyne rozterki…