piątek, 3 lutego 2012

RODZEŃSTWO

Dialog między rodzeństwem - on chce się bawić narzędziami, ona przeszkadzać:

Brat: Czy mogę sobie coś tu spokojnie zrobić?
Siostra: ?
Brat, wyraźnie zniecierpliwiony: Czy mogę sobie spokojnie coś tu w końcu zrobić?!
Siostra: Mozes.

Uwielbiam, gdy dzieci same dochodzą do porozumienia, bez naszego udziału :)

poniedziałek, 21 listopada 2011

DOMOWO LUKSUSOWO

Bywa, że tzw. „dół” motywuje mnie do zrobienia czegoś tu i teraz. Dlatego też próbując poprawić samopoczucie i jednocześnie dając upust energii postanowiłam domowym sposobem wyprodukować peeling. Pomysł i recepturę zaczerpnęłam od Lili Natura  Już sama nazwa „peeling żurawinowo-cytrynowy” brzmi apetycznie i wywołuje uśmiech. Wykonanie jest naprawdę proste. Oto przepis:
Składniki:
  • Pół szklanki płatków owsianych
  • Pół szklanki suszonej żurawiny 
  • Starta skórka z jednej cytryny (wyparzonej)
  • Łyżka miodu
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
Płatki i żurawinę miksujemy w blenderze. Do powstałego proszku dodajemy startą skórkę z cytryny, miód i oliwę. Wszystko dokładnie mieszamy. Peeling lekko w rękach moczymy (koniecznie, inaczej będzie się wałkował i spadał z ciała) i delikatnie masujemy całe ciało. Wszystkiego smacznego i pięknego J
Myślę, że to dobry pomysł na prezent Bożonarodzeniowy. Największy problem będzie stanowić znalezienie w sklepie odpowiedniego słoika – wiem to już teraz.

wtorek, 8 listopada 2011

DIALOGI RODZINNE 5

Wkrótce święta Bożego Narodzenia, trzeba pomysleć o prezentach...

Mama: Synku, co byś chciał dostać na Boże Narodzenie?
Synek: Takie coś, co się rusza, takie przezroczyste, taką błyszczącą gwiazdkę, wiesz, taką z papieru.
Mama: ???

Jakby nie było, prezent został opisany bardzo precyzyjnie.

czwartek, 3 listopada 2011

NIE-MOTYWACYJNIE

Powinnam tyle opisać: remont na odległość, przeprowadzka, nowe-stare miejsce, adaptacja przedszkolna, oswajanie przestrzeni, Synkowe urodziny z tortem Red Velvet własnej produkcji...
Brak weny, zresztą komu chce się to czytać...
Niech mnie ktoś kopnie...

Wiem, co by mi pomogło, wiem gdzie ukryty jest wiatr, który pomógłby moim skrzydłom. Ale nie wiem, jak go obudzić  :(  I nawet nie wiem czy tego chcę, chyba brakuje mi sił.

piątek, 7 października 2011

GDY NIE MA W DOMU DZIECI...

Wieczorna rozmowa rodziców.

Ja: - Śniło mi się, że byliśmy nad morzem. Wprawdzie z dziećmi, ale dziwnie mieliśmy dużo czasu dla siebie...
Mąż: - Pojechałbym nad morze, na dwa dni, sam... To znaczy tylko z Tobą, bez potomstwa.
Ja: - To kiedy robimy wypad na weekend?
Mąż: - Pewnie jak dzieci się wyprowadzą...
Ja: - Dobra, jutro załatwiam im jakieś mieszkanie :)

wtorek, 7 czerwca 2011

DIALOGI RODZINNE 4

Wszelkie jedzenie z dwójką dzieci bywa irytujące. Najlepiej wówczas siedzieć na podłodze, trzymając talerz, z "postawionymi" nogami. Potomstwo stoi po dwóch stronach (bynajmniej nie biernie), słowem - człowiek ma szansę na schudnięcie :)
Wczoraj próbowałam zjeść śniadanie. Sytuacja  - jak wyżej, plus gorąco, a tu dwoje małych ludków przylepiających się do mamy. W pewnym momencie puściły mi nerwy.

Mama: Czy mogłabym wreszcie zjeść w spokoju?
Synek: Chcesz zjeść w spokoju? A dlaczego nie w skuchni?

Odpadłam :)

poniedziałek, 30 maja 2011

DIALOGI RODZINNE 3

Synek usłyszał jak mówię do męża przez telefon „jedź z Bogiem”.
Synek: Mamusiu, a jak tata jedzie z Bogiem, to jakim samochodem jedzie Pan Bóg?
Mama, na szczęście wybrnęła…: Jak mieliśmy toyotę, to Pan Bóg też jeździł toyotą, a teraz mamy forda (pożyczonego od cioci i wujka), więc Pan Bóg też jeździ fordem.
Synek: Takim samiutkim?
Mama: Tak, takim samym.
Synek: To świetnie!
**********************************************************************************
Przyjechała do nas babcia zwana Bunią. Krzątała się po kuchni, pichciła, robiła ulubioną sałatkę Synka. Mały oczywiście czegoś chciał w danym momencie – chyba chodziło o kompot.
Bunia, odcedzając ziemniaki: Słońce, chwileczkę, mam tyle roboty, nie wiem w co mam ręce włożyć…
Synek widząc gorący garnek z ziemniakami: Buniu, włóż ręce w rękawice!